środa, 23 sierpnia 2017

Syndrom wicia gniazda.

" - Cześć, może wpadniesz dzisiaj do mnie na kawe ? - napisała z rana moja koleżanka.
- Nie wiem jak się ogarnę ze sprzątaniem, dam ci znać - odpowiedziałam."

" - wczoraj, posprzątałam cały dom, przestawiłam nieco w kuchni - powiedziała znajoma u której byłam na kawie
- własnie wysprzątałam całą kuchnię i ugotowałam obiad - napisałam jej smsa, niedługo po tym jak przyszłam do domu"

" - Wymyśliłaś dziś sprzątanie jak ja nie mam dziś nic do roboty - napisała do mnie przyjaciółka która właśnie była w pracy i mogła posiedzieć i pogadać
- Ja wymyśliłam sprzątanie bo nie mam co robić - odpisałam jej "


Robiąc rano kawę i śniadanie, planowałam co dzisiejszego dnia zrobię by nie spędzić tego dnia na kanapie. Pogoda nawet do tego namawiająca ale przecież nie mogę kilku godzin ciągiem przeleżeć skoro nie muszę tego robić ( tak wiem, skomplikowane ).
Już kładąc się poprzedniego wieczora do łóżka wiedziałam, że ta środa będzie dniem należącym do miotły, mopa i środków czystości.
Wszak wczoraj wymieniali nam drzwi wejściowe.

" - co robisz? - zapytał mąż rozpoczynający środowy dzień pracy
- właśnie wysprzątałam pod blatem ( miejsce gdzie jest wszystko, od jego torby treningowej, przez psią karmę i kartony nadające się do recyklingu ), wysprzątałam kuchnię, własnie skończyłam zamiatać i zaczynam myć podłogę, mam w planie jeszcze wysprzątać komody ... - i tu mi przerwał.
- muszę kończyć, zadzwonię później - powiedział "

Zrobiłam kilka ruchów mopem.

----- > dzwoni Tatko <-----
Przeciągam lekko wilgotnym palcem po ekranie telefonu by odebrać
" - cześć, co słychać ? - rozbrzmiewa ciepły głos mojego taty w słuchawce
- a nic ciekawego, właśnie myje podłogę, pogoda średnia, coś się na burze zbiera, ciemno jak o dwudziestej, podobno ma lać. Mam w planie komody ogarnąć dzieciakom. Ogólnie tak wiesz sprzątam. W niedziele robimy przyjęcie niespodziankę dla młodej bo ma urodziny i muszę zrobić jej jakiś mały tort. Wyliczam. On w przeciwieństwie do mojego męża nie spławił mnie i opowiedział mi co robi i co u niego "

Wróciłam do sprzątania.
Kiedy umyłam tą podłogę chwyciłam zabijające zarazki chusteczki o przyjemnym zapachu, zaczełam wycierać nimi klamki i włączniki do świateł. Przetarłam kminek i telewizor. Przeleciałam parapety.
Zabrałam ekwipunek na górę by tam zasiać ład i porządek.

Na pierwszy ogień zaganiając do sprzątania dzieciaki wzięłam się za ich pokój.
Powycierane kurze, umyte podłogi i komody. Poukładane ciuchy i oddzielone od tych które już dawno przestały być w ich rozmiarze.
Góra pojedynczych skarpetek trafiła na moje łóżko w celu zorganizowania pojedynczym skarpetkom par. Na mocy danych mi praw.

Tak samo postąpiłam z komodą w sypialni.
Toaletkę przetarłam z każdej strony a z łóżeczka zniknęło zalegające pranie.

Łazienka to siedlisko zarazków, ale chusteczki, chlorowy środek i domestos załatwiły sprawę. Przecież nie możemy dotykać pozłacanych klamek i łapać za zarazki.
Jestem już prawie na końcu tego sprzątania.

Zbierając swoje zabawki ze schodów pomyślałam o tym, że może zamiast tej angielskiej wykładziny która przecież zalewie rok temu jeszcze mi się podobała położyć jednak na schodach i na górze panele?
Wypadało by pomalować balustradę która ma odpryski, ściany się zabrudziły na schodach, chyba została jeszcze jakaś farba, można by było to machnąć póki jeszcze ciepło, szybko wyschnie.
Przydała by się szafa, jednak mamy za dużo rzeczy w tym ostatnim małym pokoju, którego nazywanie trzecią sypialnią powinno być karalne.
Żółte szafki w kuchni przestały mi się podobać, przemalowałabym je na biało, wcześniej trzeba by je zeszlifować, biała okleina - o na biało.
I może by tak blat okleić, imitacja drewna.
Te kafle w kuchni, nie lubię ich strasznie... a może by tak położyć tam gumoleon ? Przecież teraz takie fajne są, co nie wyglądają jak guma. Mała kuchnia.

|Gdzie będzie stał wózek kiedy już zaczniemy go używać ?
Przecie nie będę z góry go znosiła, w garażu za wilgotno...
Czy potrzebowałam elektronicznej niani ? Czy mi się przyda?

Jest za wcześnie na obiad, zrobię sobie kawę.

" - wysprzątałam każdy kąt - napisałam do przyjaciółki tej która siedzi teraz w pracy i nie ma co robić.- robię kawę
- No masz syndrom wicia gniazda jak nic - odpisała - ja już piję kawę bo ile można czekać
W załączniku dodaje jej zdjęcie i podpisuje ...


" Nawet postawiłam na ścierce żeby śladów nie zrobić "

Na co on odpisała :
" hahaha te hormony naprawdę wyprały Ci mózg "



niedziela, 20 sierpnia 2017

Plany przedporodowe. Co zrobie jak już sie zacznie.

   Wizja porodu przewija się w czasie ciąży setki razy.
Najpierw nieco oddalona, żeby za chwile być koło setki dni do rozwiązania.
I nie ważne czy spodziewasz się pierwszego czy trzeciego dziecka, za każdym razem jest tak samo.
Planowanie.
Mówią, że z planowaniem to trzeba ostrożnie bo czesto i tak jest zupełnie inaczej.
Ale przygotować się można.

Kiedy otworzyłam oczy nieco szybciej niż wstało słońce pomyslałam o tym, że równie dobrze o tej porze może zacząć się akcja porodowa. I co wtedy ? Norlamnie, jak w filmie, torba w rękę i pędem do szpitala. Nauczona już nieco doświadczeniem, kiedy to z przedwczesnymi skurczami jak sie okazało, przepowiadającymi jechałam do szpitala by zostać tam 3 dni i nie urodzić, drugim razem byłam mądrzejsza i kiedy przepowiadające mnie nawiedziły umiałam sie powstrzymać bo widziałam, że tak słabo to nie boli. Ale jak już któregoś razu pojechałam do szpitala to juz nie dałam się z niego odprawić z kwitkiem.
Za każdym razem udawało się tak, że mąż był w domu.
A teraz obudziłam się z myślą, co jeśli go akurat nie bedzie ? A powrót to domu to 30-40 minut ?
Co zrobie ?
- pobiegnę ( o ile ze skurczami da się biec ) do sąsiadki. Nie wiem jeszcze jakich słów użyje by zakomunikować jej, że zaczęłam rodzić i że mogłaby coś zrobić a nie mi się przyglądać. Ale myślę, że ona mając czwórkę dzieci zrozumie nawet jesli powiem jej po polsku. Tylko co w sytuacji kiedy nie będzie miała z kim zostawić dzieci by pojechać ze mną do szpitala ? Może zadzwoni po karetkę.
Ale z karetkami w UK jest tak, że jesli nie ma bezpośredniego zagrożenia życia to stoi owa pod domem nim odjedzie czasami nawet 30 minut ! Jest szansa, że urodzę jakby w domu ale pod domem.
Przecież nie bede biegała od sąsiadki do sąsiadki.
- co jesli moja koleżanka, która mogłaby mi towarzyszyć w tym dniu bedzie w pracy ?
Będę dzwonić do niej do pracy i co powiem ? Że musi przyjechać do domu bo rodzę ?
Muszę na ten moment być jej siostrą.
Ona pracuje do piętnastej więc mooooże ....
- a jak nikogo nie bedzie? I bede sama dzwoniła do szpitala ?
Jest szansa, że sama sobie odbiorę poród nim się przez telefon ze skurczami dogadam...
Kwestia z dziecmi załatwiona, mama moja przybywa na ratunek na 2 tygodnie przed, a jak trzeba bedzie to zostanie dwa tygodnie po terminie .
- a jak bedzie mój mąż jednak w domu - i bedzie musiał zadzwonić do szpitala ? Zachować zimna krew, to przecież nie wie na jaki numer dzwonić ma, co powiedzieć ma. Wiadomo, faceci czasami nie myślą tak trzeźwo jak my kobiety, tylko która kobieta myśli trzeźwo w czasie boli porodowych?
Wykrzykując podczas porodu rożne brzydkie słowa w kierunku partnera i zadając mu ból wbijając paznokcie, to nie trzeźwe myślenie.
Musze mu powiedzieć co i jak, musi sie też zapoznać z planem porodu który jeszcze nie został w pełni przelany na papier. A przecież on musi wiedzieć, czego ja potrzebuje w czasie porodu.

Jedno jest pewne urodzić musze. Jakoś.


środa, 16 sierpnia 2017

Ciąża w UK - to może być szok.

   Nie trzeba żyć w Anglii by wiedzieć, że służba zdrowia działa tu nieco inaczej njż w Polsce.
Tyle się mówi o cudownym leku zwanym Paracetamol, o lekarzach Google siedzących za biurkiem w przychodni, mówi się też o porodzie.
Dla mnie, mamy dwójki dzieci urodzonych w Polsce, zebrane informacje na temat prowadzenia ciąży i opieki okołoporodowej były nieco szokujące.

Ciąża w UK uznawana jest od 12 tygodnia.
To prawda. Jeśli własnie okazało się, że jesteś w ciąży nie spiesz się. Pierwsze co musisz zrobić to umówić się do lekadza pierwszego kontaktu, albo poprosić w rejestracj o termin wizyty u położnej.
Pierwsza wizyta jest zazwyczaj w 8 tygodniu ciąży, ale nie licz na spotkanie z maluchem ani na badanie ginekologiczne. To będzie tylko wywiad z Tobą i pobranie krwi oraz oddanie próbki moczu.
Pierwsze usg. To początek Twojej ciąży w UK.

Ciąże prowadzi położna. Jest tak samo wyedukowana co lekarz ginekolog.
Dwa usg. Jeśli ciąża przebiega bez komplikacji to nie ma potrzeby robienia ich więcej.
Karta ciąży to kilku stronna książka w formacje A4. To tam zawarte są wszystkie informacje o stanie Twojego zdrowia i zdrowia Twojej rodziny. O przebytych porodach. Wszelakie wyniki badań są właśnie  tam wpinane. Dostajesz do nich specjalną torebkę do noszenia.
Za kopie zdjęć usg należy zapłacić. U mnie £1 za zdjęcie.
Waga dziecka nie jest oceniana podczas badania usg tylko ... położna dotykając w magiczny sposób Twojego brzucha ocenia wielkość potomka i umieszcza odpowiednią adnotacje ma siatce ze przybliżonymi wagami.
Nie wykonują badań dopochwowych.
Nie wykonują badania krzywej cukrowej chyba, że poprzednie ciąże przebiegały pod znakiem cukrzycy bądź ktoś w rodzinie jest/był cukrzykiem
Nie badają długości szyjki macicy ani jej długości. Chyba, że właśnie rodzisz.
Z przyjęciem pacjentki do porodu czekają... aż będą 3 minuty miedzy skurczami !
Przed wyjechaniem z domu w kierunki szpitala najpierw zadzwoń na odddzial. Musisz dać znać,że jedziesz, położne muszą być przygotowane na Twój przyjazd. Wcześniej jednak zapytają co ile skurcze itp.
Jeśli odeszły Ci wody to spooooookojnie. Patrz wyżej. Nie sugeruj się tym co widzisz w filmach. To nie oznacza, że zaraz urodzisz! Chociaż może tak być. Ale najpierw zadzwoń. Nie lataj jak kot z pęcherzem ( taaaaaaa.... ) bo jeśli w szpitalu stwierdzą, że to jeszcze nie czas i nie ma odpowiedniego rozwarcia to wrócisz to domu. I bedziesz musiała wrócić za 12 h jeśli nic się nie rozkręci.
Plan porodu jest szalenie istotny i reflektowany. Przygotuj się w domu chociaż i tak położna jedno spotkanie przed porodem przeznaczy na sporządzenie i omówienie go z Tobą.
- wybór sposobu rodzenia i miejsca. Może to być Twój dom, klinika urodzeń czy szpital.
   Możesz wybrać, poród w wodzie, na łożku czy gdzie tam chcesz.
- aktywność w czasie porodu
- wybór znieczulenia - gas, elektrostymulacja, zastrzyk w udo czy znieczulenie zewnątrzoponowe
- kto ma być przy porodzie naturalnym i w razie cesarskiego cięcia
- czy reflektujesz podanie dziecku witaminy K
- czy chcesz by podali dziecku mleko modyfikowane
- czy chcesz by umyli dziecko w szpitalu
- kiedy odciąć pępowinę
- czy chcesz dziecko od razu do siebie
- czy bedziesz karmić naturalnie czy sztucznie
Jeśli nie ma takiej potrzeby nie musisz zostać w szpitalu trzy doby.
Możesz opuścić szpital jeszcze tego samego dnia w którym urodziłaś. 

To by było na tyle.
Zapewne jest więcej rzeczy których tu zabrakło.
Chociażby opieka poporodowa. Ale o tym innym razem.

Mówią, że do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Jeśli ciąża przebiega prawidłowo obecna opieka jest wystarczająca.

Za chwile zaczynam 26 tydzień.
Niebawem spotkanie z położną, na które zabieram dzieciaki.
Będą miały okazje posłuchania bicia serca ich brata.
To będzie cudowne przeżycie.

sobota, 12 sierpnia 2017

To chłopiec !


21 tydzien

Od ostatniej wizyty u położnej minęło kilka tygodni. Czas na usg połówkowe. Wiadomo, to bardzo ważne usg, mierzone są narządy, sprawdza się, czy dobrze pracują. Długość małego ciałka, obwód główki i brzuszka.
Na liście który dostałam ze szpitala poprosili, by na godzine przed badaniem wypić litr wody i nie korzystać z toalety. W tym wypadku każdy łyk powodował zaciskanie mięśni kegla. Ćwiczenia dobra rzecz.
Przybyliśmy do szpitala lekko spóźnieni, poranne korki w centrum nas nieco spowolniły, wiec od razu jak zameldowaliśmy się, że jesteśmy to poproszono nas na badanie.
Nas czyli mnie i męża.
Czekała na nas przemiła Pani. Zaprosiła na kozetkę, męża o zajęcie miejsca siedzącego.
Pokazała nam nasze dziecko. Trwało to może jakieś 30 sekund i powiedziała, że na koniec pokaże więcej. Przystąpiła do badania.
Nie widziałam na ekranie nic. Przyglądając się jej twarzy, próbowałam coś z niej wyczytać.
Zerkałam też na męża, który był na lepszej pozycji do obserwowania niż ja.
" to chłopiec " wyszeptał. A ja aż zacisnełam wargi z radości. Cierpliwie czekając aż te słowa paradna z ust tej miłej Pani.
Dokładne pomiary, podawała owe siedzącej obok Pani asystentce.
Nic z tego nie rozumiałam.
Całe badanie trwało jakies 25 minut.
Wreszcie odwróciła ekran do nas. Najpierw czekałam aż powie, że wszystko jest dobrze, że jest zdrowe i że prawidłowo się rozwija. A dopiero później na określenie płci.
Przemowiła.
" to chłopiec! Wszystko jest wporzadku. Zdrowy i dobrze sie rozwija"
Ucieszyłam się bardzo!
Dodając, że mamy już syna i córkę !
Wychodząc ze szpitala miałam ochotę oddzwonić każdego i przekazać tę nowinę.
Od samego początku mówiłam, że to chłopak. Czułam go ! Tak samo jak czułam to przy pierworodnym, a co chciałam czuć przy drugim dziecku, nie czułam i okazało sie, że dziewczynka!


   To było ostatnie usg w czasie trwania tej ciąży. Tak. W Anglii wykonywane są dwa badania ultrasonograficzne. Dodatkowe może przysługiwać kobietom których ciąża nie przebiega prawidłowo. Oczywiście istnieje możliwość skorzystania z prywatnej wizyty u rodzimego ginekologa i z takiej chcemy skorzystać by dzieciaki mogły zobaczyć swojego brata.

   Kiedy wróciliśmy do domu, nie mogłam się doczekać aż powiem dzieciakom, że to brat.
Chociaż wiedziałam, że córka wolałaby siostrę, a syn... jemu Obojetnie.
Zawołałam dzieci na dół.
Pierwsza przyszła córka, pokazałam jej zdjęcie i powiedziałam na uszko :
- będziesz miała drugiego brata
Najpierw milczała, a za chwile poleciały krokodyle łzy, kapiące na zdjęcie.
- ja chciałam siostrę. Nie chce brata - szlochała. Było mi jej szkoda, ale zadziało na nią to co powiedziałam:
- ale bedziesz jedyną księżniczka ! Zobacz same chłopki.-  Zaczęłam wyliczać chłopców z rodziny. I fakt, tylko ona jest dziewczynką. - będziemy zostawiać chłopaków z tatą a mg będziemy sobie robić dziewczęce wypady bez chłopaków. - dodałam.
Od tego momentu już cieszyła się, że bedzie miała drugiego brata.
  - synu ! Bedziesz miał brata! - powiedziałam do najstarszego.
- hurra! Będę miał brata ! Wiedziałem ! - i w podskokach zmykał do swojego pokoju gdzie zrobił pauzę na swojej grze.

  Od tamtej pory kompletujemy wyprawkę dla chłopca.
To niesamowite, jak działa kobieca intuicja. To piękne !

środa, 5 lipca 2017

Jak nie przytyć w ciąży?

   Zapewne wiele razy to pytanie padało w Internecie. A odpowiedź jest dość prosta, żeby nie powiedzieć, że banalna. Nie da się nie przytyć w ciąży. Sam fakt, że rosnące w Nas dziecko przybiera na wadze i bardzo często waży 3,5 kg albo nawet więcej, do tego dochodzą : wody płodowe, zwiększona ilość krwi, łożysko, biust... to się nazbiera. Lekarze i podręczniki, oraz czasopisma i internet mówią zgodzie o tym, że kobieta w zdrowej ciąży powinna przytyć do 12 kg.
Ale co z tymi które 12 kg przekroczyły gdzieś chwile za półmetkiem ?
Jak to jest możliwe, że kobiety tyją po 25 kg - 30 kg?
Być może jest to spowodowane ciążą zagrożoną, być może jakimiś nieprawidłowościami w wynikach ciężarnej, a być może zwyczajnie to zaniedbanie ze strony kobiety i jej otoczenia?

  Z własnego doświadczenia wiem, jak to jest. Niestety, jestem w grupie tych kobiet który w ciąży tyły 25 kg i więcej. Dlaczego? Skoro moje ciąże były zdrowe i donoszone?
Przyznaje się bez bicia, to moja wina.
Dałam sobie wmówić, że w tym stanie powinnam więcej jeść, że skoro mam zachcianki to dziecko tego potrzebuje, nie stosowałam żadnych zamienników a moja dieta chociaż baaaardzo wysokotłuszczowa była również wysokokaloryczna, niezbilansowana i zupełnie nie przemyślana.
Pierwszą ciąże przesiedziałam właściwie w domu, bo to była zima. Bo się nigdzie chodzić nie chciało, tylko tyłek w samochodzie woziło. A po drodze były święta i własny ślub.
Pamiętam jak dziś jak siedząc przy wigilijnym stole potrafiłam zjeść d w a n a ś c i e  pierogów, popić to barszczem czerwony, poprawić sałatką i bigosem a na koniec dopchać ciastem, święta wypadały akurat pomiędzy wizytami u położne, w tym czasie przytyłam 6 kg !
Złe nawyki żywieniowe dawały się we znaki, zgaga i inne dolegliwości których wtedy w ogóle nie łączyłam z jedzeniem. Do tego hektolitry pseudo soków z kartonu i gazowanego.

Kolejny raz powinnam być mądrzejsza. Ale wciąż miałam zerowe pojęcie o zdrowym żywieniu siebie, bo o żywieniu dzieci wiedziałam niemalże wszystko. Między ciążami jakoś specjalnie nie walczyłam o umięśnione ciało, wtedy liczył się spadek wagi a nie wygląd. Teraz wiem jak ogromny to był błąd. Wciąż ulegałam zachciankom, nieregularne posiłki, ciągłe podjadanie pokazywały coraz więcej na wadze, a ja myślałam, że tak ma być. Podobno winne wszystkiemu były geny bo przecież moja mama też przytyła w ciąży 25 kg. Nie czułam się z tym jakoś specjalnie źle, przecież byłam w stanie błogosławionym, ciężarna kobieta ma przyzwolenie na to by być nieco bardziej gruba.
Do momentu aż któregoś razu przeglądając zdjęcia zobaczyłam siebie siedzącą na ławce.
A było to na chwile przed porodem. Byłam ogromna. Zmęczona i opuchnięta. Pamiętam ten dzień, że ledwo zipałam a do tego były okropne upały.
Aktywność fizyczna? Oszem chodziłam z dzieckiem na spacery na drugą stronę ulicy karmić kaczki i do sklepu po pieczywko świeże, na plac zabaw pod blokiem i na plaże jeździłam samochodem, przeszłam się na spacer nadmorskim deptakiem. Bywałam wtedy baaaaardzo zmęczona.

  Jak widać nie zawsze byłam taka mądra jak teraz jestem. Nie zawsze miałam pojęcie o swoim ciele, najzwyczajniej nie zwracałam uwagi na to czego mi brakuje tak naprawdę.
Kiedy zobaczyłam jak moje ciało potrafi się zmienić kiedy ja o nie dbam tak na serio.
Jak wiele korzyści płynie z tego, że dbam o to co jem, jak dobrze robi mi codzienny ruch.
Ale też bardzo dobrze wiem jak smakuje osiadanie na laurach zbyt szybko, jak działa mechanizm
" a od jednego nic mi nie będzie ". Gdybym tak na serio spojrzała na to ile czasu łącznie tak naprawdę robiłam to wszystko sumiennie to wychodziło by, że pół na pół. Polowe czasu walczyłam najpierw by schudnąć. Później, żeby nie przytyć, później wszystko szło psu w dupę bo przybierałam na wadze, później bardziej widziałam o co chodzi, ale wciąż chciałam być szczupła, chuda. Nie zależało mi na mięśniach brzucha tylko na tym by był płaski, a później zaś przychodził czas, że olewałam to totalnie. Ale przyszedł ten moment w którym byłam najbardziej świadoma swojego ciała. Swoich potrzeb i możliwości. Kiedy moje ciało przestało wyglądać jak porośnięty skórą szkielet - no może nie do końca bo jakiś tłuszczyk miałam, ale jak zauważyłam jak budują się mięśnie wiedziałam, że to właśnie jest to.

Teraz? Nie powiem nikomu, że nie jestem łasuchem, że czasami zachcianki nie wygrywają z moim racjonalnym podejściem do sprawy. Że czasami zamiast wybrać zdrową kaszę wolę zalać ziemniaki zawiesistym sosem. Skłamałabym też, że nie zerkam w stronę pączka czy słonych przekąsek. Ale wiem czym to pachnie, a raczej śmierdzi. Wiem co to oznacza dla mnie później. I chociaż czasami w porze wieczorowej zjem miskę prażonej kukurydzy to nadal wiem, że nie mogę przekroczyć granicy.
Bardzo się staram, ale nie liczę obsesyjnie kalorii, żeby przypadkiem za chwilę nie zmieścić się w sukienkę którą kupiłam już na czas po porodzie. Nie odmierzam dokładnie gramatury produktu, a jak zjem o 5 makaronów więcej to nie sieję zamętu. Ale wybieram świadomie to co jem.
Bo przecież to co jem je też moje dziecko. ( na szczęście to co jadłam w poprzednich ciążach nie wpłynęło źle na moje dzieci ) Ale samopoczucie teraz jest o wiele lepsze niż wtedy.
 Czytam etykiety, patrzę na skład, ciągle mnie to jara, że potrafię dokonywać słusznego wyboru. 
No i ruch.
Jak ważną rzeczą w czasie ciąży jest aktywność fizyczna. Oczywiście jeśli nie ma ku temu żadnych przeciwskazań. Spacery ale nie tylko takie po parku, lubię pochodzić kilka kilometrów. 
I najważniejsze, nie przestałam ćwiczyć w domu. 
Nie odłożyłam maty i hantli w kąt. Jestem pewna, że o wiele trudniej byłoby mi do nich wrócić po porodzie gdybym teraz nie ćwiczyła. 
Wybieram programy dla ciężarnych. Takie które nie angażują zbytnio mięśnie brzucha, bo na brzuch przyjdzie pora. 
 Skupiam się na obręczy barkowej, co by mieć siłę i moc przy trójce, oraz na nogach. 
Ostatnio najbardziej przypadły mi do gustu ćwiczenia z piłką. 
Nie bolą mnie plecy, nie mam kurczy łydek, nie dopada mnie migrenowy ból głowy. nie jestem osowiała i ciągle śpiąca. Mam dużo energii, podobno tyle, że moja koleżanka często powtarza mi  "zapominam o tym, że jesteś w ciąży ". 


Jednak co ważne.
DO 8 tygodnia ciąży nie podejmowałam się żadnych ćwiczeń, nie mówię tu o spacerowaniu. Czekałam na pozwolenie od położnej, jednak wstrzymałam się z tą aktywnością do 12 tygodnia ciąży. Moja ciąża przebiega prawidłowo,  moje wyniki nie są ponad normę.
Jeśli miewam wątpliwości, a miewam, czy w danym dniu jestem na siłach by zrobić trening, to odpuszczam i nie robię na siłę.
Aktualnie zaczynam 20 tydzień ciąży, a na mojej wadze 2 kg na plusie.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

A którędy wychodzi dziecko ? TAM, tak?

   I zaś to jest niedziela.
Idziemy parami, ja z synem, a ojciec z córką. Wracamy właśnie ze spaceru.
- Mamo ... - zaczyna pierworodny i wiem, że nie jest to początek pytania o np. komputer. [ no to wal ..]
- taaaaak? - odpowiadam nieco nieśmiało przeciągając zaczęcie dyskusji która zapewne będzie wymagała nieco więcej niż potwierdzenie czy zaprzeczenie.
- A skąd wychodzą dzieci? TAM, tak? - dokończył to pytanie pokazując jednoznacznie krocze.
[skoro wiesz, to po co pytasz ?! hej ! a właściwie skąd wiesz!? ]
- taaaaak, stamtąd wychodzą dzieci, to prawda - kończąc zdanie spoglądam na idącego przed nami małżonka, widzę jak się uśmiecha pod nosem i zaraz się odwróci i będzie próbował powstrzymać łzy ze śmiechu [ też mi powód do śmiechu ]
- A to boli, tak ? Wiem, że boli. No bo jak z takiej małej pipki ma wyjść takie duże dziecko - wszystko to dokładnie pokazuje na rękach, mała pipka, duże dziecko .
- Boli, ale to nie jest tak, że to dziecko się tak tam przeciska przez tą małą pipkę. Ciało kobiety jest tak skonstruowane, by poradziło sobie z porodem. Wraz z dojrzewaniem dziewczynek, kiedy stają się kobietami, stają się zdolne do rodzenia. Dojrzałe. W czasie porodu, miednica ( o tu - pokazuje ) się rozchodzi, dziecko jest przeważnie ułożone główką w dół wchodzi tą główką w kanał rodny, który się powiększa ( tak to kurewsko boli ) i kiedy już osiągnie odpowiednią szerokość to wtedy dziecko może wyjść na świat, nie samo oczywiście, bo kobieta musi tutaj wykonać bardzo wyczerpującą prace, ale wspólnymi siłami z partnerem swoim który jest bardzo pomocny przy porodzie i pielęgniarką która poród odbiera wszystko przebiega sprawniej. - odpowiedziałam  [uf. przemowa zakończona, widzisz jak mama wie? nie zastanawia mnie dlaczego o to zapytał mnie, to oczywiste ! ]
- o nie ! dobrze, że my chłopaki nie musimy rodzić - powiedział z ogromną ulgą.
- to prawda, wyobrażasz sobie jakby dziecko miało przejść przez siusiaka ? - zagadałam jeszcze.
A na jego twarzy malował się niepokój, chyba jakby wyobraził sobie ten ból.
- mamo ! przestań, mówić takie rzeczy. Kaja będzie musiała przez to przejść ale ona jest dziewczyną, dziewczyny muszą rodzić - stawia na swoim i wyraźnie czuje ulgę.
Wtedy odzywa się ojciec moich dzieci [ no nareszcie! Ciekawe co powie ... ]
- A wiesz, że faceci też rodzą dzieci, no może nie tak dosłownie. Ale jak Twoja przyszła żona będzie w ciąży i przyjdzie czas porodu to zapewne będzie chciała żebyś był przy porodzie i jej pomagał i ją wspierał Przetniesz pępowinę - mówił to z ogromną dumą, wracał wspomnieniami do porodów naszych dzieci [ oh jak słodkooo... tylko żebyś przypadkiem nie dodał, że nasz jeden z dialogów na porodówce brzmiał tak:
ON- Ola, oddychaj ! Wdech i wyyyydech, wdech i wyyyydech !
JA - sam sobie kurwa oddychaj ! ( uf, uf, uf. ! po swojemu para uf, krocze w ruch ! )
ON - Powoli, przygotuj się, idzie skurcz !
Ja - spierdalaj, sam się przygotuj ! [ ale byłam nie miła, przeprosiłam Cię już za to kochanie]
dobrze, że nie dodał jakie to miał powbijane pazury w rękę ! nieeeee to nie bolało aż tak bardzo, bez przesady. zresztą to się szybko zapomina !]
   Dzieciaki przysłuchują się z uwagą. Zamilkli. Wizja porodu rodzinnego w wieku 8 lat nieco przeraża, to zrozumiałe.
Ale kolejny etap trudnych spraw mamy za sobą.

Seks i poród. Odhaczone.

środa, 21 czerwca 2017

Tak, robiliśmy TO. Czyli rozmowa o seksie.

  - Mamo, jak to się właściwie stało, że będziecie mieli jeszcze jedno dziecko? - jeszcze nim dokończył to zdanie [ serio, zadałeś mi to pytanie? Teraz w ten upał, kiedy siedzimy na parkingu w samochodzie i czekamy na Twojego tatę, serio? ] mój pierworodny syn.
- No jak jak, normalnie. Zdecydowaliśmy się na rodzeństwo dla Was bo to jest fajna sprawa i my chcieliśmy mieć trójkę dzieci. No i jestem w ciąży. - odpowiedziałam niemalże jednym tchem, po cichu jednak licząc, że ta odpowiedz zupełnie go usatysfakcjonuje.
- Ale ja się pytam jak to się stało? - Powtórzył pytanie - [ pocę się jeszcze bardziej, czuje jak pot spływa mi po skroniach, ah ten upał ]
- Całowaliśmy się i jest - wiedziałam, że ta odpowiedz, nie powinna tak brzmieć, myślałam wcześniej, że łatwiej przyjdzie mi rozmawiać o tych sprawach z dziećmi. z Córką... z synem !
- Jak ? O tak ( cmok ) i już ? - dociekał dalej, on dociekał a ja ciekłam. [ dobra powiem mu ! ]
- No nie tylko tak, uprawialiśmy seks. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, czułam ulgę, że to powiedziałam. Przecież i tak by się dowiedział. [ uh ! ]
- Mamo ! Chcesz mi powiedzieć, że robiliście TO?  ( i tu pojawia się gest jedną ręką jakby pokazywał, że bierze jakiś wyraz w cudzysłowie " ) Serio, mamo ! - Był wyraźnie zadowolony, że mu powiedziałam, ale czuł się też nieco zakłopotany [ synu, zawołaj tatę, strasznie gorąco, musimy jechać odebrać Twoją siostrę z urodzin ]
- Tak robiliśmy TO. I powtórzyłam ten gest ". Nie tam, żaden palec w dziurkę z palców. [ zaa moich czasów .. ] Dorośli ludzie jak się kochają to uprawiają seks. [ przecież nie powiem, że jak się nie kochają to też uprawiają bo to takie niemoralne, po co dziecku mącić w głowie ]
- Czy to było wtedy ... - [ no zaczyna się ] tak, pamiętasz tak, jak po kryjomu zabrałem tablet z okna, tak i ja sobie grałem wieczorem, tak? Pamiętasz? No i wtedy ja słyszałem takie Oh i Ah., tak ? To było wtedy? [ Borze szumiący, o czym Ty do mnie mówisz dziecko ! ] czuję jak pot zalewa i oczy i wszystko, jak robię się czerwona i purpurowa, zawstydzona.
- Nie to nie wtedy synu, wtedy to my oglądaliśmy film - odpowiedziałam i zerkałam w okno czy do cholery jasnej ktoś przyjdzie mnie uratować.
- No to kiedy? - dopytywał [ serio, chcesz wiedzieć? ]
- no nie wiem, nie pamiętam, to nie jest takie proste, że raz i już [ choooociaż ] w każdym razie, tak. Tak powstają dzieci, uprawia się seks. - czułam się taka dumna, że moje dziecko takie mądre.

Nastąpiła cisza. wiedziałam, że to nie jest koniec rozmowy. Wiedziałam, że on tak łatwo nie odpuści.
[ no dawaj, nie krępuj się ]

- Muszę powiedzieć tacie, że wiem. - a jednak zakończył przesłuchanie.
Wtem przyszedł ojciec, ja tylko czekałam na ten moment kiedy będę mogła pod nosem robić hi, hi, hi. Kiedy syn będzie maglował ojca. Ale syn włączył sobie muzykę i zapomniał o sprawie, śpiewając na głos "pasito, pasito... "








Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka